Maria Klass-Kazanowska – malarka światła, ciszy i pejzażu z Żytomierza

Maria Klass-Kazanowska przyszła na świat w 1857 roku na Wołyniu, w przestrzeni wielokulturowej, przenikniętej polskością, ukraińskim pejzażem i rosyjską administracyjną rzeczywistością imperium. Ten krajobraz – szeroki, spokojny, pełen światła i melancholii – powróci później w jej malarstwie, stając się jednym z najważniejszych tematów jej twórczości.

Pierwszym etapem formalnej edukacji była szkoła średnia w Charkowie, którą ukończyła w 1874 roku. Już wtedy było jasne, że jej droga nie zakończy się na konwencjonalnym wykształceniu – sztuka stawała się powołaniem, nie luksusem.

WARSZAWA – SZKOŁA MISTRZÓW I KOBIET-ARTYSTEK

Decydującym momentem było przybycie do Warszawy i rozpoczęcie nauki u Wojciecha Gersona, jednego z najwybitniejszych pedagogów polskiego malarstwa. W latach 1878–1881 Klass-Kazanowska kształciła się pod jego kierunkiem, zdobywając solidne podstawy warsztatu i wrażliwość pejzażową.

To właśnie w Warszawie znalazła się w środowisku kobiet-artystek, które – wbrew epoce – konsekwentnie walczyły o swoje miejsce w świecie sztuki. Przyjaźnie z Anną Bilińską i Zofią Stankiewiczówną zaowocowały wspólną pracownią przy ul. Nowy Świat 2 – przestrzenią nie tylko twórczą, lecz także symboliczną: kobiecą enklawą niezależności w męskim świecie akademickiej sztuki.

PETERSBURG – AKADEMIA I WALKA O UZNANIE

Mimo trudnej sytuacji materialnej, za radą Gersona Maria zdecydowała się na odważny krok – wyjazd do Petersburga i studia w Cesarskiej Akademii Sztuk Pięknych. Tam kształciła się w klasie Bogdana Pawłowicza Willewaldego, przechodząc pełny akademicki kurs.

W 1889 roku została uhonorowana srebrnym medalem za jeden ze swoich obrazów, uzyskując jednocześnie tytuł niekłassnyj chudożnik – „wolnego artysty”. Było to nie tylko formalne wyróżnienie, ale i symboliczne potwierdzenie jej samodzielności twórczej w realiach imperium rosyjskiego.

PEJZAŻ WOŁYNIA, PODOLA I ARCHITEKTURA PAMIĘCI

Twórczość Marii Klass-Kazanowskiej koncentrowała się wokół pejzażu, architektury i scen rodzajowych, szczególnie tych związanych z Wołyniem i Podolem. Jej obrazy nie są reporterskie – są kontemplacyjne. Przestrzeń oddycha w nich ciszą, światło miękko osiada na murach i drogach, a natura nie dominuje nad człowiekiem, lecz współistnieje z nim w harmonii.

Jednym z najważniejszych dzieł artystki jest obraz „Kamieniec Podolski” (1893), należący do cyklu poświęconego temu miastu. Dziś znajduje się on w zbiorach Muzeum Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku, będącego filią Muzeum Narodowego w Kielcach.

Duży rozgłos przyniósł jej także obraz „Idylla”, wystawiany w 1898 roku w Petersburgu, a więc w samym centrum artystycznego życia imperium. Z kolei „Szkice sarenek” (1897) oraz dziesięć innych prac artystki znajdują się obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie – ciche świadectwo jej miejsca w historii polskiej sztuki.

ŻYTOMIERZ – OSTATNI ROZDZIAŁ

Szczególne miejsce w biografii Marii Klass-Kazanowskiej zajmuje Żytomierz – miasto, które było jednym z kulturalnych centrów Wołynia i ważnym punktem polskiego życia intelektualnego na wschodzie. To właśnie tam artystka zmarła w 1898 roku, kończąc życie przedwcześnie, u progu pełnej dojrzałości twórczej.

Żytomierz nie był dla niej jedynie punktem na mapie – był przestrzenią pamięci, powrotu i zakorzenienia. W tym mieście splatają się losy wielu polskich artystów, pisarzy i intelektualistów epoki, a obecność Klass-Kazanowskiej wpisuje ją w długą tradycję polskiej kultury na Wołyniu.

CIEŃ I MILCZENIE – KOBIETA W ŚWIECIE SZTUKI

Jak wiele artystek swojej epoki, Maria Klass-Kazanowska zmuszona była do kompromisów. Anonimowa współpraca z Adolfem Beckerem, podejmowana z powodów finansowych, jest wymownym świadectwem realiów, w jakich funkcjonowały kobiety-malarki końca XIX wieku – utalentowane, wykształcone, a jednak pozbawione pełnej widoczności.

DZIEDZICTWO

Choć jej nazwisko nie zawsze pojawia się na pierwszych stronach podręczników, twórczość Marii Klass-Kazanowskiej pozostaje ważnym fragmentem polskiego malarstwa pogranicza – malarstwa cichego, wrażliwego i głęboko zakorzenionego w krajobrazie Wołynia i Podola.

Jej obrazy są jak szept przeszłości: przypominają o świecie, który zniknął, ale którego światło wciąż trwa na płótnach.

Włodzimierz Iszczuk