Wojna 300-letnia. Historia agresji i aktów ludobójstwa dokonanych przez Rosjan na narodzie polskim

„Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma” — powtarza z maniakalnym uporem szaman rosyjskiego imperializmu Aleksandr Dugin, ideolog, który zatruł świadomość niemal całej rosyjskiej elity politycznej. Jego słowa są echem starego moskiewskiego kompleksu: nienawiści do wolności, której Polska była i pozostaje symbolem.

Władimir Putin, na konferencji prasowej po szczycie Rosja–Afryka (27–28 lipca w Petersburgu), otwarcie nawiązał do imperialnych tradycji Stalina:

„Kiedy Churchill powiedział, że Lwów nigdy nie był częścią Imperium Rosyjskiego, Stalin odparł: »Ale Warszawa była«. W ten sposób Lwów znalazł się w granicach ZSRS i został przekazany Ukrainie”.

Nie był to lapsus, lecz cyniczne przypomnienie, że w moskiewskim rozumieniu świata Polska wciąż jest terytorium podległym, które „należy” do Rosji.

W tym samym duchu Władimir Żyrinowski — przez lata wiceprzewodniczący Dumy Państwowej i ulubiony „głos niecenzuralnych myśli Kremla” — mówił podczas prorządowej manifestacji w Moskwie:

„Trzeba domagać się, aby po rosyjsku mówiła nie tylko Ukraina, ale też Polska i Rumunia!”.

A w wywiadzie dla telewizji Rossija 24 dodał:

„Los krajów bałtyckich i Polski jest przesądzony. Zostaną zmiecione. Nic tam nie pozostanie”.

To nie są słowa szaleńca, lecz echo doktryny państwowej Federacji Rosyjskiej. W Moskwie nienawiść wobec Polski nie jest marginesem, lecz elementem polityki. Propagandyści i urzędnicy państwowi coraz częściej mówią o konieczności „denazyfikacji Polski” — tak samo, jak mówili o Ukrainie przed 24 lutego 2022 roku. To język przygotowania społeczeństwa do ludobójstwa.

Świadczy to o czymś znacznie głębszym: o moralnej gotowości Moskwy do nowej wojny podboju i do makabrycznych zbrodni przeciwko narodowi polskiemu.

Ta nienawiść, zakorzeniona w moskiewskim imperialnym DNA, przez stulecia przybierała różne formy — od brutalnych inwazji i rozbiorów, przez Sybir, Katyń i sowieckie łagry, aż po współczesne kampanie propagandowe, mające zniszczyć polską tożsamość, wiarę i wolę oporu.

Historia tych zbrodni to długa księga bólu, krwi i pogardy — dowód, że dla Moskwy Polak zawsze był i pozostaje symbolem sprzeciwu wobec niewoli i tyranii. Polska, nawet krwawiąca, zawsze przypomina Rosji, że wolność jest możliwa. I właśnie dlatego Moskwa od trzystu lat próbuje ją unicestwić.

MAKABRYCZNE ZBRODNIE ROSJI PRZECIWKO POLSCE

Od Rzezi Pragi po Katyń – rosyjska nienawiść do polskości trwa nieprzerwanie od wieków.

Od czasów carskich po putinowską Rosję jedno pozostaje niezmienne — wrogość wobec Polski, polskości i wszystkiego, co symbolizuje wolność. Rosja od wieków traktuje Polaków jak przeszkodę w realizacji swojego imperialnego snu. Każda epoka przynosiła nową falę terroru, mordów, i prób złamania ducha naszego narodu.

Rzeź Pragi – 1794
Gdy wojska Suworowa zdobyły warszawską Pragę, wymordowano od 15 do 20 tysięcy mieszkańców. Rąbano kobiety i dzieci, podpalano domy z ludźmi w środku. To była zapowiedź tego, jak Rosja traktuje buntujących się niewolników – bez litości, bez granic człowieczeństwa.

Triumf carskiego terroru: Zdławienie Powstania Listopadowego
Po upadku powstania car Mikołaj I przekształcił Polskę w więzienie narodów. Setki tysięcy Polaków trafiło na Sybir, wielu zginęło w egzekucjach lub w drodze przez śniegi i tajgę. Władze carskie zlikwidowały polskie instytucje, konfiskowały majątki i niszczyły wszystko, co przypominało o polskiej niepodległości.

Krwią stłumiona wolność. Powstanie Styczniowe
Car Aleksander II nakazał masowe deportacje i egzekucje. Wieszano powstańców publicznie, a ich rodziny zsyłano w głąb Rosji. W szkołach zakazano języka polskiego, dzieci karano za modlitwy po polsku. Celem była totalna rusyfikacja — zniszczenie ducha wolności, jaki w Polakach przetrwał od pokoleń.

Operacja Polska NKWD – 1937–1938
Pod pretekstem walki z „polskim spiskiem” Stalin kazał wymordować dziesiątki tysięcy Polaków w ZSRR. W ciągu kilkunastu miesięcy rozstrzelano co najmniej 111 tysięcy ludzi, a kolejne setki tysięcy deportowano do łagrów. Była to czystka etniczna, mająca unicestwić polskość na Kresach.

Zbrodnia Katyńska – 1940
Na rozkaz Stalina NKWD zamordowało ponad 22 tysiące polskich oficerów – elitę narodu, ludzi nauki, kultury i ducha. Katyń był próbą odcięcia Polsce głowy, zniszczenia inteligencji, która mogła poprowadzić naród ku wolności.

Rzeź warszawskiej Ochoty – 1944
W czasie Powstania Warszawskiego tzw. Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa Bronisława Kamińskiego – formacja dowodzona przez agenta NKWD – dopuściła się niewyobrażalnych zbrodni. Mordowano cywilów, gwałcono kobiety, palono żywcem ludzi w piwnicach. Choć formalnie działali pod niemieckimi rozkazami, w rzeczywistości byli narzędziem rosyjskiego terroru wobec Polaków.

IMPERIUM, KTÓRE NIE ZNA SKRUCHY — I NOWE METODY DOMINACJI

Od Pragi po Katyń, od Sybiru po warszawską Ochotę — każda z tych nazw jest krzykiem bólu i dowodem na ciągłość rosyjskiego imperialnego myślenia. W każdej epoce Rosja szła tą samą drogą: zastraszyć, rozbić, zniewolić. To nie były przypadkowe akty barbarzyństwa, nie były „błędami historii” czy „tragicznymi epizodami wojny”. To była — i pozostaje — świadoma strategia państwowa, zakorzeniona w przekonaniu, że inne narody istnieją po to, by służyć imperium.

Od carów po komisarzy, od Stalina po Putina — Rosja nigdy nie przyznała się do winy, nigdy nie okazała skruchy, nigdy nie rozliczyła swoich zbrodni. Przeciwnie, jej elity gloryfikują zbrodniarzy, stawiają im pomniki, wznawiają kult Stalina, a agresję nazywają „walką o pokój”. To imperium zbudowane na kłamstwie, które samo siebie przekonuje o własnej „moralnej misji”.

Jednak metody dominacji ewoluują. Dziś Rosja nie potrzebuje już kolumn pancernych, by siać chaos. Jej nową bronią stały się dezinformacja, manipulacja, propaganda i szantaż energetyczny.

Hybrydowe operacje Kremla mają na celu to samo, co kiedyś miały carskie armie: rozbić Polskę od środka, osłabić jej jedność, podważyć zaufanie obywateli do państwa, rozłożyć więzi społeczne i skłócić ją z sojusznikami.

Rosja prowadzi dziś wojnę o świadomość, próbując narzucić Polakom własną narrację o historii, winie i bohaterstwie. Próbuje przekonać świat, że to ona jest „ofiara Zachodu”, a jej zbrodnie — „reakcją na prowokacje”. Tak właśnie zaczyna się każda nowa faza rosyjskiego imperializmu: od zakłamania, od zamiany kata w ofiarę, od zacierania pamięci.

Dlatego milczenie wobec przeszłości jest współudziałem w przyszłych zbrodniach. Imperium, które nie zna skruchy, zawsze powróci — silniejsze, bardziej bezwzględne i jeszcze lepiej przygotowane do zadawania ciosów.

PAMIĘĆ — NASZA OBRONA

Pamięć o ofiarach rosyjskiego terroru to nie tylko moralny obowiązek wobec przeszłości — to warunek naszego bezpieczeństwa dziś.
Naród, który zapomina o własnych ranach, wystawia się na powtórkę historii. Kiedy zacieramy granice między ofiarą a oprawcą, otwieramy drzwi dla kolejnego ludobójstwa.

Pamięć to akt odwagi i samoobrony. To tarcza przeciwko rosyjskiej manipulacji, która próbuje uczynić z nas naród winny, zapominający o swoich bohaterach i o swoich katów.
Nie wolno pozwolić, by słowa „Praga”, „Katyń”, „Sybir” czy „Ochota” straciły znaczenie — by stały się tylko nazwami w podręczniku. Każda z tych nazw to ostrzeżenie. Każda to przestroga, że zło, jeśli nie zostanie nazwane i potępione, zawsze wróci.

Dlatego pamięć musi iść w parze z działaniem: z budowaniem odpornego społeczeństwa, z silnymi instytucjami, niezależnymi mediami, edukacją historyczną i świadomością zagrożeń. Bo tylko naród, który zna prawdę o swojej przeszłości, potrafi rozpoznać kłamstwo w teraźniejszości.

Imperium, które nie odpokutowało swoich zbrodni, pozostaje zagrożeniem — ale to zagrożenie traci moc, jeśli pamiętamy, mówimy i działamy.

Pamięć jest naszą bronią.
Godność — naszą tarczą.
A gotowość do obrony prawdy — naszym najwyższym obowiązkiem wobec tych, którzy zginęli, i wobec tych, którzy jeszcze się nie narodzili.

Włodzimierz Iszczuk