„Czerwona od krwi Wisła”. Rzeź Pragi – dzień, który zapisał się w historii jako symbol rosyjskiego barbarzyństwa

„Czerwona od krwi Wisła”. Rzeź Pragi – dzień, który zapisał się w historii jako symbol rosyjskiego barbarzyństwa

Szczególnym okrucieństwem wyróżniali się kozacy donscy – etniczni Rosjanie, wierne psy cara i imperium. Z radością siekli, palili i gwałcili, a ich bezwzględność spływała każdą ulicą, każdym domem, każdą duszą Pragi. Ich krzyk wojenny mieszał się z jękiem ofiar, płomienie pożarów z dymem zwęglonych ciał, a obraz rozpaczy stał się symbolem terroru, którego nie sposób zapomnieć.

IMPERIUM CARYCY I „BOHATER RZEZI”

Dla Katarzyny II to była tylko kolejna kampania w imperialnej grze o Polskę. Dla Polaków – apokalipsa. Po klęsce Kościuszki pod Maciejowicami rosyjska armia ruszyła, by zgnieść ostatni bastion polskiej wolności. Na jej czele stanął człowiek, którego nazwisko po dziś dzień brzmi jak synonim rzezi – Aleksander Suworow. Ten sam, który kilka lat wcześniej wymordował dziesiątki tysięcy mieszkańców Izmaiłu w Besarabii. Dla carycy był ideałem – bezwzględny, lojalny i okrutny.

„Brawo, feldmarszałku” – napisała Katarzyna do niego po rzezi Pragi. Za „bohaterskie” wymordowanie tysięcy cywilów nadała mu tytuł feldmarszałka i wybito specjalny medal z cynicznym napisem: „Przywróciłam to, co było oderwane”.

WARSZAWA WALCZY DO KOŃCA

Jeszcze kilka miesięcy wcześniej stolica z dumą odparła oblężenie Prusaków i Rosjan. Sam Tadeusz Kościuszko osobiście kierował jej obroną, czyniąc z niej symbol narodowej niezłomności. Po jego upadku morale spadło, lecz nadzieja trwała. Pod dowództwem generałów Wawrzeckiego, Jasińskiego i Zajączka rozpoczęto budowę potężnych umocnień na Pradze.

Pod koniec października 1794 roku na przedmieściach zebrało się 14 tysięcy obrońców – żołnierzy, mieszczan, ochotników. Wiedzieli, że czeka ich piekło, ale nikt nie przypuszczał, że piekło przyjdzie w tak dosłownym znaczeniu.

ŚWIT BARBARZYŃCÓW

Rankiem 4 listopada rozpoczął się szturm. 25 tysięcy rosyjskich żołnierzy ruszyło na polskie szańce z dzikim wrzaskiem. Bitwa trwała zaledwie pięć godzin. Gdy polskie linie pękły, zaczęła się rzeź – systematyczna, metodyczna, nieludzka.

Rosyjscy żołnierze mordowali każdego, kto stanął im na drodze. Kobiety gwałcono i przebijano bagnetami, dzieci zrzucano z okien i zakłuwano w kołyskach, domy palono razem z mieszkańcami w środku. „Rozjuszone widokiem krwi żołdactwo nie przepuszczało nawet zwierzętom” – pisał świadek Henryk Mościcki.

Według szacunków historyków, w ciągu kilku godzin zginęło około 20 tysięcy ludzi. Cała Praga stanęła w płomieniach. „Ulice i place zasłane były ciałami zabitych, krew płynęła potokami. Czerwona od krwi Wisła swym prądem niosła ciała tych, którzy szukając w niej schronienia, potonęli” – raportował Suworow do Katarzyny II, nie kryjąc dumy.

RZEŹ, KTÓRA MIAŁA ZŁAMAĆ DUCHA NARODU

Masakra Pragi nie była przypadkowym aktem szału żołnierzy. Była świadomie zaplanowanym terrorem, mającym przestraszyć Polaków i złamać ich wolę walki. Na widok płonącego przedmieścia, krzyków i jęków dochodzących zza Wisły, w Warszawie zapanowała trwoga. Wieczorem delegacja mieszczan i króla udała się na praski brzeg, by prosić o kapitulację.

Caryca osiągnęła swój cel – Polska została rozszarpana, a Europa przyjęła to w milczeniu.

DZIEDZICTWO BARBARZYŃSTWA

Suworow, morderca tysięcy, został w Rosji bohaterem. W 1942 roku Stalin ustanowił Order Suworowa – jedno z najwyższych odznaczeń Armii Czerwonej. Otrzymali go m.in. sowieccy zbrodniarze z NKWD, tacy jak Iwan Sierow, odpowiedzialny za deportacje i mordy na Polakach. Od caratu po Związek Radziecki – Rosja zawsze czciła swoich katów.

„Car nie mógł większej oddać nam przysługi, jak sławiąc swoje zbójce i złodzieje” – pisał Teofil Lenartowicz. Te słowa do dziś brzmią jak oskarżenie nie tylko wobec przeszłości, ale i wobec współczesności.

Bo rosyjskie barbarzyństwo nigdy nie zginęło. Zmienili się carowie, zmieniły się flagi, ale duch Suworowa wciąż żyje – w Buczy, w Mariupolu, w Iziumie. Ten sam cynizm, ta sama pogarda dla życia, ta sama krew na rękach.

PAMIĘĆ, KTÓRA ZOBOWIĄZUJE

Rzeź Pragi była dla Polaków symbolem narodowej traumy. „W żadnej ludzkiej świata mowie mąk tych słowo nie wypowie” – pisała Maria Konopnicka. Dziś jej słowa są ostrzeżeniem przed zapomnieniem.

Na warszawskiej Pradze stoi krzyż upamiętniający ofiary. Kamień pamięci przy katedrze św. Floriana przypomina, że historia ma swoich świadków. Obowiązek pamięci trwa – bo rosyjskie barbarzyństwo powraca zawsze tam, gdzie świat odwraca wzrok, a krew niewinnych znów spływa tym samym bezlitosnym nurtem.

Włodzimierz Iszczuk